sobota, 1 lutego 2014

Styczeń 2014.


Nie to żeby zazwyczaj czas płyną mi jakoś specjalnie wolno, ale styczeń skończył się w tempie błyskawicznym!
Sporo się działo, zwłaszcza dnia wczorajszego i mam nadzieję, że luty będzie spokojniejszy.
A o to kilka migawek z ostatnich 31 dni.



1. Jeden z tych dni, gdy noc trwała jakieś 5 godzin, a zaraz po przebudzeniu trzeba było wziąć się do roboty :/.
2. Czekoladki prosto z Rosji! Dobrze, że moi znajomi podróżują częściej niż ja ;)
3. Orzeszki piniowe - zupełnie mi nie posmakowały, aż byłam delikatnie mówiąc zaskoczona, że z tych małych paskudztw powstaje tak pyszne pesto!
4. Zima, prawdziwa zima!
5. 'Love stories suks! But we could still fuck!' - czyli uliczne motto prosto z Oslo :)
6. Gromadzę kosmetyczne smakołyki - szykuje się rozdanie!
7. Mała różowa nowość, czyli jajko z Inglota.
8. Miałam zadanie, właściwie niemożliwe do wykonania! - wybierz kilka zdjęć, z tysięcy!
9. Kubek odziedziczony po babci! Uwielbiam!
10. Jedna z miłości mego życia, czyli diamentowo błyszczący granat!


czwartek, 23 stycznia 2014

Zrób sobie dobrze!




  czyli musli takie jak lubisz!
Rzecz tak prosta i oczywista, że dopiero niedawno na nią wpadłam, mianowicie własnoręcznie zrobiona mieszanka musli.
Zacznę od tego, że nigdy za musli nie przepadałam. Jak do tej pory nie znalazłam mieszanki, która by mnie zadowoliła, a było to spowodowane głównie obecnością suszonych owoców, za którymi nie przepadam. Oczywiście, obecnie wybór gotowych mieszanek jest ogromny i na pewno znalazłabym coś dla siebie, ale nie ukrywam, że wydanie więcej niż 10 zł na opakowanie "płatków" to dla mnie trochę za dużo (co jest swego rodzaju moją życiową ironią, bo na co jak na co, ale na dobre jedzenie jestem w stanie wydać sporo...).


I pewnego dnia olśniło mnie, że przecież mogę sama pokombinować i w bardzo prosty sposób zrobić sobie dobrze i do tego rzecz najwspanialsza, czyli składniki, które w dowolnej ilości, różnorodności i jakości mogę sama sobie dobrać! Banalne, wiem...

Moje mieszanki są za każdym razem inne, bo nie robię ich według określonych proporcji.
Podstawę stanowią płatki owsiane, żytnie i orkiszowe, orzechy laskowe oraz rodzynki. A reszta zależy od tego co mam w domu, co akurat nie zapomnę kupić i na co mam ochotę.
Na przykład: słonecznik, sezam, siemię lniane, migdały, otręby czy jagody goji.


Cały (jakże skomplikowany ;) proces przygotowania polega na wrzuceniu składników do czegoś dużego - u mnie do woka i wymieszaniu. Przekładam do słoików i gotowe:


Do tego kawałek banana - obowiązkowo!, ciepłe mleko - obowiązkowo! i mam pyszne śniadanie.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

O imieninowym prezencie czyli duża zniżka na zestaw PAT&RUB


Gdyby mnie ktoś spytał, co jest moim zboczeniem w pielęgnacji ciała, bez wahania odpowiedziałabym, że peelingi! W zasadzie tylko ten jedne kosmetyk używam z prawdziwą przyjemnością.
Dlatego też od dłuższego czasu miałam niezmierną ochotę wypróbować peelingi z PAT&RAB, jednak ich regularna cena (ok. 80 zł i więcej za 500 ml) skutecznie mnie odstraszała.

Ale jako iż grudzień obfitował w prezentowe okazje - me zacne imieniny i urodziny, postanowiłam zażyczyć sobie coś, czego sama pewnie nigdy bym sobie nie kupiła. Mianowice właśnie peeling tej marki. A jako iż podczas przechadzki po stornie merlin.pl zobaczyłam zestaw "błogie otulenie" w niezłej cenie, zachciało mi się go od razu! No i dostałam!

 
W jego skład wchodzi:
- balsam do rąk 100 ml,
- masło do ciała 250ml,
- scrub cukrowy 500 ml,
wszystko o zapachu ciekawie zapowiadającej się mieszanki karmelu, cytryny i wanilii.


Na początku miałam małe wątpliwości, że może skoro to wyprzedaż to data ważności się kończy
(w końcu to kosmetyki eko, naturalne i inne szmery bajery, to pewnie nie mają za długiego terminu przydatności...), ale po konsultacji z obsługą klienta moje wątpliwości zostały szybko rozwiane
(a jak się okazało kosmetyki ważne są do 2015 roku, o zgrozo!).
Zdradzę wam też, że scrub już raz użyłam i jestem bardzo zaskoczona.
W ofercie wyprzedażowej są też inne zestawy, więc jeśli zastanawialiście się nad zakupem, warto teraz się dokładniej rozejrzeć (wyprzedaże PAT&RUB są też m.in. w Sephorze).

Cena regularna tego zestawu to 203 zł, po przecenie 109,99 i znajdziecie go dokładnie TUTAJ.
(nie wiem czy wiecie, ale merlin.pl ma w kilku, niestety nielicznych miastach, stacjonarne punkty odbioru towaru, czyli za przesyłkę nic nie płacicie).


czwartek, 9 stycznia 2014

Było i się skończyło


No dobra, w końcu obudziłam się po magicznym (ironia) świąteczno-noworocznym okresie.
Obudziłam się, a tu 9 stycznia, co dziwniejsze 2014 rok.
I tak, co roku uważam, że czas leci niesamowici szybko, nie wiem kiedy, nim się ocknę jest już styczeń roku kolejnego, ale ostatni rok zleciał jak żaden inny!
Był to najbardziej intensywny rok w moim życiu. Wiele się działo, na szczęście zazwyczaj dobrego - miałam możliwość mieszkać w najpiękniejszym miejscu na ziemi, poznać najwspanialszą, najbardziej bezinteresowną i najcieplejszą osobę na świecie, zobaczyć mnóstwo nowych miejsc, spróbować cudownych smaków, zapachów i dźwięków.. Ogólnie, najwspanialszy rok ever!
Oczywiście nie obyło się bez złego, wielu ciężkich życiowych lekcji i przykrych historii, ale i za nie jestem niesamowicie i zupełnie szczerze wdzięczna..

Tak więc, żegnaj stary roku, witaj nowy, i obym nie wpisywała wszędzie 2012, tak jak to było przez cały poprzedni rok, tylko w końcu zakumała, że to już rok 2014!




niedziela, 22 grudnia 2013

CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA?!


W tym roku jestem w nastroju anty-świątecznym. Nie gotuję, nie sprzątam, ba, nie kupuję prezentów! Denerwuje mnie całe zamieszanie związane z tymi 3 dniami, wszystkie posty, informacje, wiadomości... Chociaż muszę przyznać, że świąteczne piosenki, jak na złość, wryły się w mój łeb i za chiny pana nie chcą go opuścić!
Tak czy siak, zupełnie nie jestem w świątecznym nastroju i nie lada wysiłek musiałam włożyć w przyniesienie z piwnicy mych jedynych 2 ozdób świątecznych, na które patrze z niepokojącą mnie pogardą...
Może to dlatego, że spędzę je w rozjazdach i w sposób jaki nie lubię i sama myśl o zbliżających się dniach wzbudza we mnie rozdrażnienie... I w ogóle mam jakieś takie poczucie, że święta kiedyś a dziś, to dwie zupełnie inne historie...

Dlatego też lenię się w mym nieświątecznym domu, kończę przeglądać już niemal archiwalny numer Smaku (tak, doszedł do mnie dopiero teraz :(, zaraz sięgam po Fantastyczne samobójstwo zbiorowe Paasilinna - tematyka iście nastrojowa i przygotowuję się mentalnie do jutrzejszego wyjazdu "tour de pologne"...


Tak czy siak, życzę Wam wszystkim dobrych Świąt, abyście spędzili je w sposób na jaki macie ochotę i oczywiście dobrego Nowego Roku, aby nie był gorszy niż ten już odchodzący.

P.s. Do wszystkich w podobnym nastroju: nie smućcie się za bardzo, za rok znów święta!
Do wszystkich świątecznych entuzjastów: nie radujcie się, za 5 dni będzie już po wszystkim!


poniedziałek, 16 grudnia 2013

New in!


Witajcie! Dziś szybki podgląd na kilka nowości, które nabyłam w ostatnich dniach. Na mojej liście kosmetycznej koniecznej do zrealizowania "jak najszybciej" jest jeszcze kilka rzeczy, ale na razie ich nie znalazła i pewnie na ponowne łupy wybiorę się dopiero w styczniu...
Ale do rzeczy!
Zacznę nietypowo, bo od prawej strony :)
- Emolium - krem ochronny na wiatr i mróz - czyli mam nadzieje moja tajna broń na nadchodzącą zimę, ale użyłam dziś rano i średnio mi się spodobał (mam 2 inne produkty tej firmy i utwierdzam się w przekonaniu, że nie jest ona dla mnie...)
- Ziaja x 4, czyli: Naturalny oliwkowy szampon do włosów - wiecie, że chyba nigdy wcześniej nie miałam szamponów z Ziaji?!, Serum energizująco-dotleniające, seria pro - coś co ma ukoić moje rozszerzone naczynka oraz Maseczka nawilżająca - uwielbiam wersję oczyszczającą i jestem bardzo ciekawa tej! Plus próbka kremu z bio olejkiem arganowym.
energizująco-dotleniające
energizująco-dotleniające


A! Chciałam jeszcze wspomnieć, że te sklepy firmowe Ziaji bardzo mi się spodobały i chyba będę częściej tam zaglądać :) Co o nich myślicie?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...